poniedziałek, 11 października 2010

Goryl cz. 2

Witajcie drogie pandy! Dziś mamy taki pochmurny, mglisty dzień. Może choć trochę dreszczyk emocji rozjaśni niebo? Przecież dzisiaj napisałam wam drugą część opowiadania „Goryl”. Jak myślicie, czy Bajarka z przyjaciółmi wyjaśni sprawę z włamaniem do klubu? A może pójdzie do więzienia? Przeczytajcie, to się dowiecie.

„Goryl”, który okazał się nazywać Dickiem, prowadził nas przez cały klub. Wszyscy się na nas gapili. Gdyby był tu Ciułacz, to wyjaśniłby tą sprawę. Ale on przygotowywał się do występu. Miał zaśpiewać piosenkę Justina Timberlaka.
- Co my teraz zrobimy? Przecież miałyśmy iść jutro na pokaz mody- narzekała Madie.
- No nie! Gadałaś o tym przez cały miesiąc- Daisy01 jeszcze bardziej zrzędła mina.
- No co?- Madie wyglądała na zdziwioną.- Ty cały czas chciałaś iść do sklepu i kupić na tą okazję fajny ciuszek.
- A ty nie?
- Dziewczyny, znowu? Proszę przestańcie!- nalegała Klensy97.
- Właśnie- odezwał się grubym głosem Dick.- Uszy mi już puchną.
- To nawet dobrze- szepnęła Madie i tył błąd, bo Dick to usłyszał i walnął ją w ucho.
- Au!
- Może się oduczysz pyskować, mała.
- Jak mała?- Madie się najwyraźniej oburzyła.- Mam piętnaście lat!
I Madie oberwała w ucho.
- Au!
- Zamknij się!- krzyknął Dick.- Bo pożałujesz!
- Już, już.
- Cisza!!!
Potem weszliśmy do korytarza, w którym nigdy nie byłam. Wszędzie na ścianach widniała nazwa klubu – „Teen”. Na końcu korytarza stała panda szczupła o blond włosach i czerwonej sukience. Była samiczką.
- A, więc kolejne urwipołcie. Hę? Co macie na swoje wytłumaczenie?
- Nasza koleżanka zgubiła nasze bilety i…
- A, więc nie miałyście biletów i pomyślałyście sobie, że możecie się włamać, tak?- głos pandy-blondynki brzmiał srogo.
- Nie, ale…
- No, więc co się naprawdę stało?
- Eeeee…
- Moim zdaniem resztę powinny powiedzieć Robertowi- powiedział Dick.
- Tak, masz rację- panda-blondynka pokiwała głową i zamyśliła się.- Ty ich do niego zaprowadzisz.
- Co dlaczego ja?- Dick mocno się zdziwił.
- Bo jestem dyrektorką tego klubu- odparła.
- Już dobrze- Dick nieco się zaczerwienił.- Chodźcie za mną.
I poczłapał na przód, a my za nim.
- Ochroniarzem być, ochroniarzem… Czego ja chciałem?- mruczał pod nosem Dick.
Jeszcze długo prowadził nas korytarzem, a potem skręcił i przeszedł przez drzwi. Tym razem drewniane. A my za nim jak cień. Znalazłyśmy się w takim jakby biurze, gdzie za biurkiem siedziała panda-policjant. Miał rude włosy i wąsy oraz pochmurną twarz.
- Jeszcze? W tym tygodniu było ich aż siedem! A to dopiero środa!- żaliła panda-policjant.
- Masz rację Robercie- Dick wyglądał na załamanego.- Czy mogę już iść.
- Oczywiście- odpowiedział policjant, który okazał się być Robertem. No i Dick wyszedł.
- I co małe pandki? Smutno wam? Przykro? Czujecie winę?
- Tak- powiedziałyśmy.
- Naprawdę?
- Naprawdę.
- W takim razie idźcie i dobrze się bawcie.
- Ale…

- Żadnego ALE.
- No dobrze- powiedziałam i zadowolone opuściłyśmy pokój.
KONIEC

To tyle ma nadzieję, że się wam spodobało. Już niedługo kolejne opowiadanie. Jeśli chcecie być w moim następnym opowiadaniu piszczcie: JA i swój login na Panfu, a jak nie macie, to wymyślcie. Miłego dnia! Pa, pa.

niedziela, 10 października 2010

Goryl cz. 1

Witajcie drogie pandy! Przepraszam, że długo nie pisałam, ale wiecie- najpierw wakacje potem początek nowego roku szkolnego… Ale postaram się to nadrobić. Na początek pierwsza część mojego najnowszego opowiadania „Goryl”. Miłego czytania!

Duża panda stała przed wejściem dla młodzieżowego klubu. Wyglądała jak olbrzym w porównaniu do Madie, naszej modnisi. Stałam właśnie przed nim z nią, Klensy97, Daisy01 i bratem Klensy97 Mickiem. Jak my tam wejdziemy? Przecież to niemożliwe! Ciułacz wyprawiał tam urodziny, a Disy01 zgubiła nasze zaproszenia. Koszmar!
- Co teraz?- spytałam.
- Daisy01 na pewno będzie wiedziała co robić- Madie znacząco spojrzała na Daisy01.
- Dziewczyny przestańcie!- poprosiła.- Każdemu mogło się zdarzyć.
- U ciebie to nagminne - Madie nie ustępowała.
- Nagminne- jak echo powtórzył Mick.
- CISZA!! - krzyknęła Klensy97 - Czy nie możecie przestać kłócić się nawet na pięć minut?
- Nie!!!!!!!!!!!- równocześnie krzyknęły wściekłe przyjaciółki.
- Znacie powiedzenie o drugiej stronie medalu?
- Może…- mruknęła Madie.
- Patrzcie i uczcie się - na twarzy Klensy97 pojawił się tajemniczy uśmiech. Pewnym krokiem podeszła do ochroniarza i… W połowie drogi pędem do nas wróciła.
- Widzieliście jaki ma kaloryfer? - Klensy97 wyglądała na przestraszoną.- Bajarka chodź ze mną.
- Ja? - zdziwiłam się - Czemu?
- Bo nie jesteś taka jak one.
- Jaka?
- No…
- Ja też chętnie się dowiem - odparła Daisy01.
-… Kłótliwa.
- Co!?
- Chodźmy już - Klensy97 zaciągnęła mnie w stronę ochroniarza.
- Dzień… Do… do… bry - powiedziałam nieśmiało do „goryla”.
- Hmm - powiedział ochroniarz.
- Nasza przyjaciółka zgubiła zaproszenia i…- zaczęła Klensy97.
- Bez zaproszenia nie wpuszczamy- przerwał jej „goryl”.
- Ale…
- Bez zaproszenia nie wpuszczamy- powtórzył.
- No…
- Bez zaproszenia nie wpuszczamy- ochroniarz wziął nas za kark i wyrzucił mocnym kopniakiem.
No i co teraz? Wszystko się zawaliło. Nagle…
- Chodzę do tego klubu co pierwszą sobotę miesiąca- dumnie powiedziała Madie.- Dowiedziałam się, że jest tu tylne wyjście ewakuacyjne. A skoro można wyjść to chyba można też wejść!
Wszystkie nasze twarze rozjaśnił uśmiech i choć wiedziałyśmy, że łamiemy przepisy, udałyśmy się na tyły klubu.
- To tu? - spytałam. Przed nami stały ciężkie, blaszane drzwi.
- Tak - odpowiedziała Madie, popchnęła je i ostrożnie weszła do środka. A my za nią.
- Are you love me? Are you? Are you? - wrzeszczały głośniki.
- Yes!!! - krzyknęłyśmy wszystkie i roześmiałyśmy się wesoło. A potem zaczęłyśmy tańczyć.
- Yea!
Nagle usłyszałyśmy ciężkie kroki. Zza ściany wyszedł… Nie! To był „goryl”! Schowałyśmy się za stolikiem, ale to nic nie pomogło. Znalazł nas i znowu złapał za kark mówiąc:
- Acha! Śledziłem was od kąd poszłyście za tyły! Porozmawiacie sobie z sędzią!
- Jestem za młoda, żeby iść za kratki!
KONIEC

To wszystko. Mam nadzieję, że wam się podobało. Niedługo część druga. Pozdrawiam Madie, Klensy97 i Daisy01 oraz jeszcze raz przepraszam za zaległości.
Do zobaczenia!

Obserwatorzy