niedziela, 10 października 2010

Goryl cz. 1

Witajcie drogie pandy! Przepraszam, że długo nie pisałam, ale wiecie- najpierw wakacje potem początek nowego roku szkolnego… Ale postaram się to nadrobić. Na początek pierwsza część mojego najnowszego opowiadania „Goryl”. Miłego czytania!

Duża panda stała przed wejściem dla młodzieżowego klubu. Wyglądała jak olbrzym w porównaniu do Madie, naszej modnisi. Stałam właśnie przed nim z nią, Klensy97, Daisy01 i bratem Klensy97 Mickiem. Jak my tam wejdziemy? Przecież to niemożliwe! Ciułacz wyprawiał tam urodziny, a Disy01 zgubiła nasze zaproszenia. Koszmar!
- Co teraz?- spytałam.
- Daisy01 na pewno będzie wiedziała co robić- Madie znacząco spojrzała na Daisy01.
- Dziewczyny przestańcie!- poprosiła.- Każdemu mogło się zdarzyć.
- U ciebie to nagminne - Madie nie ustępowała.
- Nagminne- jak echo powtórzył Mick.
- CISZA!! - krzyknęła Klensy97 - Czy nie możecie przestać kłócić się nawet na pięć minut?
- Nie!!!!!!!!!!!- równocześnie krzyknęły wściekłe przyjaciółki.
- Znacie powiedzenie o drugiej stronie medalu?
- Może…- mruknęła Madie.
- Patrzcie i uczcie się - na twarzy Klensy97 pojawił się tajemniczy uśmiech. Pewnym krokiem podeszła do ochroniarza i… W połowie drogi pędem do nas wróciła.
- Widzieliście jaki ma kaloryfer? - Klensy97 wyglądała na przestraszoną.- Bajarka chodź ze mną.
- Ja? - zdziwiłam się - Czemu?
- Bo nie jesteś taka jak one.
- Jaka?
- No…
- Ja też chętnie się dowiem - odparła Daisy01.
-… Kłótliwa.
- Co!?
- Chodźmy już - Klensy97 zaciągnęła mnie w stronę ochroniarza.
- Dzień… Do… do… bry - powiedziałam nieśmiało do „goryla”.
- Hmm - powiedział ochroniarz.
- Nasza przyjaciółka zgubiła zaproszenia i…- zaczęła Klensy97.
- Bez zaproszenia nie wpuszczamy- przerwał jej „goryl”.
- Ale…
- Bez zaproszenia nie wpuszczamy- powtórzył.
- No…
- Bez zaproszenia nie wpuszczamy- ochroniarz wziął nas za kark i wyrzucił mocnym kopniakiem.
No i co teraz? Wszystko się zawaliło. Nagle…
- Chodzę do tego klubu co pierwszą sobotę miesiąca- dumnie powiedziała Madie.- Dowiedziałam się, że jest tu tylne wyjście ewakuacyjne. A skoro można wyjść to chyba można też wejść!
Wszystkie nasze twarze rozjaśnił uśmiech i choć wiedziałyśmy, że łamiemy przepisy, udałyśmy się na tyły klubu.
- To tu? - spytałam. Przed nami stały ciężkie, blaszane drzwi.
- Tak - odpowiedziała Madie, popchnęła je i ostrożnie weszła do środka. A my za nią.
- Are you love me? Are you? Are you? - wrzeszczały głośniki.
- Yes!!! - krzyknęłyśmy wszystkie i roześmiałyśmy się wesoło. A potem zaczęłyśmy tańczyć.
- Yea!
Nagle usłyszałyśmy ciężkie kroki. Zza ściany wyszedł… Nie! To był „goryl”! Schowałyśmy się za stolikiem, ale to nic nie pomogło. Znalazł nas i znowu złapał za kark mówiąc:
- Acha! Śledziłem was od kąd poszłyście za tyły! Porozmawiacie sobie z sędzią!
- Jestem za młoda, żeby iść za kratki!
KONIEC

To wszystko. Mam nadzieję, że wam się podobało. Niedługo część druga. Pozdrawiam Madie, Klensy97 i Daisy01 oraz jeszcze raz przepraszam za zaległości.
Do zobaczenia!

2 komentarze:

Obserwatorzy